środa, 13 sierpnia 2014

Trzecia rocznica !

Tak tak to już trzy lata.
Trzy lata po ślubie z mym lubym :)

To już trzy lata a wydaje mi się, że to było tak nie dawno.
Pamiętam jak się ubierałam, jakie emocje towarzyszyły mi gdy czekałam na przyszłego męża.
Przysięgi nie pamiętam, w zbyt wielkim szoku chyba byłam:P
Zabawa do białego rana . Kilka godzin snu i "chwila" na ogarnięcie się i poprawiny.
Jakby to było tydzień temu, a to już, albo dopiero trzy lata.
Mam  nadzieję, że będziemy trwać w tej naszej miłości jeszcze nie dwa nie trzy lata, a dwadzieścia, trzydzieści, aż do śmierci....

Trzy lata po ślubie, razem prawie 10 lat (w grudniu będzie 10) więc trochę się już znamy.

Nasza historia jest długa, bywało różniej (jak w każdym związku). Przeżyliśmy wiele radości, szczęścia, ale było też mniej kolorowo gdzie leciały łzy. Daliśmy radę przetrwać i bardzo się z tego cieszę. Zaręczyliśmy się w sylwestra 2008 roku, dla mnie mega niespodzianka bo nic nie wiedziałam:)
13 sierpnia 2011 roku wzięliśmy ślub i 13 okazała się szczęśliwa. Po 9 miesiącach 13 maja urodziła się nasza królewna Anielka.

Teraz parę słów do Niego
Bo kocham go bardzo, za to, że znosi moje wymysły,
za to, że potrafi tak po prostu przytulić gdy po moich policzkach płyną łzy
za to, że walczył i się nie poddał
za to, że mimo zmęczenia po pracy bierze się za sprzątanie
za to, że nie wymaga by codziennie był obiad, tym bardziej dwu dyniowy
za to, że kocha mnie mimo moich nadprogramowych kilogramów
za to, że jest i nawet za to, że mnie wkurza
:*

A teraz zapraszam was na mały przegląd naszych zdjęć;)

Jeszcze jako narzeczeni


Przygotowania

Kościół- już jako małżeństwo

Czas na osładzanie wódki, pierwszy taniec i zabawę






 Poprawiny




Trochę zdjęć w plenerze ;)









czwartek, 7 sierpnia 2014

I Spotkanie Mam Blogerek w Bełchatowie :)

    W sobotę 2 sierpnia odbyło się Pierwsze Spotkanie Mam Blogerek w Bełchatowie.
Mamy spotkały się w restauracji Buenos Aires. Miałam niezmierną przyjemność uczestniczyć w tym spotkaniu i poznać 12 wspaniałych kobiet. Jedną z nich jest Karolina z Świat Leny, która była organizatorką i chylę czoła, że sama ogarnęła wszystko. Jedynym pomocnikiem i człowiekiem od czarnej roboty był mąż Karoliny :)

 Karolina powitała nas po czym każda opowiedziała parę słów o osobie i o swoim blogu.
 Przed nami na stole leżały śliczne pudełka wykonane przez Sisters92, a w nich Przypinki.


Pierwszym gościem była pani Aleksandra Worpus z Mydlarni u Franciszka, która opowiedziała nam o kosmetykach nadających się dla mam jak i dzieci. Mogłyśmy zobaczyć, posmarować się i powąchać wszystkie prezentowane produkty.


Pani Aleksandra obdarowała każdą z mam.


Po prezentacji pani Aleksandry miałyśmy okazję posłuchać o kosmetykach z firmy Skarb Matki. Informacje o produktach tej firmy przybliżył nam pan Bartosz Woźny. Kosmetyki mogłyśmy wypróbować. Dyskusja wywiązała się na temat oliwki (do której mnie nikt nie przekona) oraz jakiej wysokości filtry stosować u dzieci.

 Mogłyśmy także posłuchać i obejrzeć butelkę samonagrzewającą się, fajny gadżet u nas zbędny, bo   Aniela antybutelkowa.
 Na koniec pan Bartosz zostawił dla nas upominki.


Ostatnim gościem, ale nie najmniej ważnym, a nawet powiem, że najważniejszym i chyba przez wszystkie mamy najbardziej oczekiwanym był pan Paweł Zawitkowski - fizjoterapeuta.


Pan Paweł to niezwykle przemiły i otwarty człowiek. Dowiedziałyśmy się jak ważny jest sen u dzieci, oraz dużo ważnych rzeczy dotyczących rozwoju dzieci.
Drogie mamy dzieci w wieku 10lat mogą rozwojowo różnić nawet o dwa lata, także porównywanie dzieci to nie jest dobry pomysł, szczególnie tych małych co to dopiero zaczynają siadać, obracać się na boczek, czy którym wychodzą zęby.
Spotkanie przebiegało bardzo na luzie, nie był to typowy wykład. Pan Paweł odpowiadał na każde z naszych pytań. Myślę, że gdyby tylko czas pozwolił to nasza konwersacja trwałaby wiecznie, bo przecież zdrowie i rozwój naszych dzieci to temat rzeka.


Po spotkaniu z panem Zawitkowskim miałyśmy chwilę by spokojnie poplotkować, zjeść, napić się i poznać lepiej.






Później przyszedł czas na prezenty od sponsorów za które serdecznie dziękuje.


* Torba od All Bag

* Tygryski

*Witamina C, Novovit i lizakiIn Favit Baby

*Krochmal BioLife (zdj.wyżej) oraz Mama Coffee Adamed

*Poduszka - klin od  Sova

*Carmex

*Baby Ono

*Concertino Baby

*buty od Primigi

*kolczyki od Coolkishop

*Bazgroszyt

*Rodzinne rabaty
* Powerlook  oraz Bebito


W losowaniu wygrałyśmy :

* opaskę od Studio Metka

*maseczki od Zapach Azji

*książkę od wydawnictwa Znak Emotikon

Pozostali sponsorzy:
Ekoubranka  Sweet&Love  Oops - do it Again Ekodrogeria
Miley  Fandoo  Cosmeticservice  Mabibi 

Niektóre z mam miały okazję udzielić krótkich wywiadów dla Internetowej Telewizji Bełchatów gdzie już niebawem będzie można zobaczyć video z naszego spotkania.




Dzieci obecna  na spotkaniu również miały zapewnione atrakcje. Pani Małgorzata Dutkiewicz z BLACKDOT Kids zadbała o to by nasze pociechy się nie nudziły.
Zaczęło się od zwierzątek, kwiatków itp z balonów, po malowanie buzi, moja Anielka miała na rękach motylka i kwiatuszka, a na koniec dzieciaczki udały się z panią Małgorzatą do pobliskiego parku gdzie puszczali wielkie bańki.

Zapraszam do odwiedzenia wszystkich wspaniałych mamusiek ze spotkania:
Matuś i jego dni
Świat Leny
Igimigi
Sezamkowo
Mama Mili
Sprytna Mama
Mama bloguje
Muffin Case
Anyahmama
Tam jedziemy
DayByDayMum


Jeszcze raz dzięki dziewczyny za spotkanie!
,

wtorek, 5 sierpnia 2014

Aniela kontra majtki

Przyszło lato, ciepłe dni, więc przyszedł i czas na pożegnanie się z pepesiem (jak to mówi Aniela).
Myślałam, że pójdzie gładko bez żadnych problemów, bo Aniela już jakiś czas temu sama zaczęła siadać na nocnik, raz się udało raz nie, ale siadała.
Teraz już nie było tak miło. Może i siadać siadała, ale żeby zrobić na tym nocniku co na leży to już nie koniecznie.
Padła decyzja zakładamy majtki i przypominamy, że trzeba zrobić siku na nocnik. Na dwór również zakładałam młodej majtki.
Chodziłam z całym zapasem majtek, sukienek, czy też getrów lub krótkich spodenek.
Aniela gdy siedziała we wózku było ok, nigdy jej się nie zdarzyło zsiusiać, ale jak wyszła z wózka, to już koniec. Pytałam po dziesięć razy Anielka chcesz siku? Może pójdziemy na trawkę? oczywiście zero chęci by zrobić siku na trawkę. Nawet koleżanka (3m-ce starsza) szła z nami siusiu, ona zrobiła Aniela nie, by po chwili zrobić siku w piachu.
Więc wycierałam, przebierałam i tak w kółko. W domu wcale nie było lepiej. Podłoga w naszym mieszkaniu obsikana chyba wszędzie. Łóżko oczywiście też. Już czasami miałam nerwy, ale powiedziałam jak nie teraz to kiedy i dalej chodziłam ze ścierką i wycierałam podłogę, przebierałam młodą i prałam majtki.
Gdy jechaliśmy gdzieś dalej, lub na dłużej zakładałam jej pampersa.
Jakoś w tamtym tygodniu Aniela przed drzemką stwierdziła, że nie chce pepesia. Spała z gołą pupą, gdy wstała postawiłam jej nocnik na łóżku i mówię siadaj na tronie :) posadziłam ją, młoda stwierdziła jak zawsze "NIE UDA SIĘ" a po chwili słychać strumień:)  i to był początek zmiany na lepsze. Zaczęłam sadzać ją po spaniu i tym popołudniowym i po nocy. Przeważnie się udawało. Po domu zaczęła chodzić w majteczkach i wołać siku na nocnik. Teraz nawet gdy np ogląda bajkę woła mamo siku siku, więc ją biorę i siada na nocnik, albo leci sama. Nocnik niestety póki co musi stać w dużym pokoju, żeby był pod ręką. Czasami zdarzy się jakaś mała wpadka, ale nie wymagam od niej by z dnia na dzień się nauczyła czegoś(nie tylko siusiania na nocnik).
Jedyny problem to siusianie u kogoś lub gdzieś.
Byliśmy w niedzielę u rodziców K. i Aniela kilka razy wołała do toalety lub sama ją zaprowadzałam, ale nie udawało się zrobić siku. W końcu Aniela zaczęła wołać, że chce do domu. Nagle zapaliła mi się lampeczka w głowie, że moje dziecko chce do domu, bo chce siku. Zaproponowałam, że założymy pampersa, zgodziła się i bawiła się jeszcze przez jakiś czas, zanim nie zebraliśmy się by jechać.
Mam nadzieję, że jeszcze trochę i nauczy się robić siku także u kogoś, czy też na dworze, bo czasami nie ma innego wyjścia.

niedziela, 3 sierpnia 2014

Woda, plaża, słońce i relaks

Słońce ostatnimi czasy nas "rozpieszcza", a czasami męczy.
W minionym tygodniu wybraliśmy się nad wodę. Tatuś do pracy a my z moją siostrą i przyszłym szwagrem w samochód i jazda.

Początkowo trochę chmur chciało nas zniechęcić, ale my się tak łatwo nie poddajemy.
Chmury poszły w niepamięć, zostały tylko promienie słońca.
Woda zostawiała dużo do życzenia dlatego też trzymaliśmy się z dala od niej. Sporo dzieci w wodzie mimo zakazu kąpieli. Afuu... sama bym nie weszła, tym bardzie nie wpuściłabym Anieli.
Aniela podchodziła do wody (zatrzymując odległość na jakieś 30cm) tylko by wrzucać kamyczki.
Piach wystarczył by moje dziecko zajęło się na ponad 3 godziny.
Ja jedynie musiałam kopać dołki. Wchodzenie w dołek i zasypywanie się piachem okazało się najlepsza zabawą. Młoda szczęśliwa jakby gwiazdkę z nieba otrzymała:)
Wyjazd nad wodę uważam za udany:)