piątek, 6 marca 2015

tiulowe szleństwo

Kiedy trafiłam na fp Dulambie od razu się zakochałam w pięknych, małych, tiulowych sukienkach.

Chwila namysłu i już wiedziałam, że w jednej z tych sukienek Anielka będzie na weselu mojej siostry, mimo iż czasu do wesela było sporo.

Pamiętam jak kurier przywiózł sukienkę. Byłam zachwycona, Anielka także.
Od razu chciała przymierzyć i stała przed lusterkiem i mówiła, że mam piękną, kręconą sukienkę:)

Niestety z wesela Anielki w całej okazałości zbytnio nie mamy.










































  
Jeśli szukacie czegoś wyjątkowego i dopracowanego w każdym szczególe to Dulambie na pewno spełni wasze oczekiwania. 






Na koniec jeszcze jedno zdjęcie. Anielka swoją sukienkę miała także na balu ostatkowym z przedszkola, zdjęcie słabej jakości bo było dość ciemno i robione telefonem

poniedziałek, 2 marca 2015

Ręce opadają!

Ręce opadają mi do samej ziemi!

To, że Aniela co chwilę choruje odkąd poszła do przedszkola zaakceptowałam i przyjęłam na klatę. Rozumiem, dzieci się zarażają, nowe bakterie nieznane naszym dzieciom itd.

Ale jak może specjalista nie rozpoznać danej choroby. Zacznijmy od początku historię Anielkowej choroby.

Dokładnie 20 lutego rano Aniela przyjęła pierwszą tabletkę z drugiej serii ISMIGENu (szczepionka do ustna na odporność) w nocy obudziła się z płaczem i stanem podgorączkowym. Mówiła, że boli ją uszko i gdy naciskałam okolice ucha to się wzdrygała. Podaliśmy leki przeciwbólowe/pgorączkowe i przespała ładnie resztę nocy. Rano gdy pytałam czy ją boli ucho mówiła, że nie, ale stan podgorączkowy utrzymywał się przez cały weekend.

W poniedziałek poszłyśmy do pediatry, poza utrzymującą się lekką temperaturą żadnych innych objawów nie było. Anielka została dokładnie zbadana, włącznie z uszami. Okazało się, że w uszach zrobiły się korki z woskowiny (Ogólnie młoda miała taką tendencję od urodzenia, ale nigdy nie było większych problemów) Dostaliśmy skierowanie do laryngologa, bo osłuchowo było wszystko dobrze.
Pojechałyśmy do przychodni w szpitalu, tam Anielka miała wypłukane uszy (moja dzielna dziewczynka, nawet nie zająknęła, tylko piąstki ściskała) Lekarz po wypłukaniu jeszcze raz sprawdził uszy i powiedział, że wszystko dobrze.
Powiem szczerze, że się ucieszyłam, że to nie uszy i pomyślałam, że to reakcja na ISMIGEN.

Gorączki popołudniu i w nocy nie było, więc we wtorek Anielka poszła do przedszkola. Był to pierwszy dzień kiedy młoda została na leżakowanie, więc napisałam do cioci czy nie było problemu, żeby się położyła, w odpowiedzi dostałam telefon, że Aniela leży, ale ma temp 38,4.

Zaniepokojona w środę znów poszłyśmy do lekarza, poza gorączką nadal żadnych innych objawów.
Pani ja zbadała, osłuchowo - ok, gardło - lekko zaczerwienione, uszy - pani powiedziała, że podrażnione po płukaniu. Przepisała nam Nurofen co 8 godz. i Neosine.

Kolejne dwa dni gorączka pojawiała się czasami przed upłynięciem 8 godzin, czasami nie było wcale. Przez weekend już odstawiliśmy Nurofen, podawaliśmy tylko jak pojawiała się gorączka, a pojawiała się raz popołudniu, raz w nocy, do tego doszedł kaszel i katar.

 Dzisiaj byłyśmy znów u lekarza, bo już ta gorączka naprawdę mnie niepokoiła.
Byłyśmy u innego pediatry i pani po dokładnym wywiadzie i zbadaniu powiedziała, że osłuchowo jest wszystko w porządku ale Anielka ma zapalenie obu uszu i że na pewno to się już rozwijało od tego czasu co Aniela mówiła, że ją boli uszko.


Jestem wdzięczna, że w końcu ktoś poznał co to jest. Tak na prawdę to gdyby laryngolog od razu postawił dobrą diagnozę, a nie szybko się nas pozbył to dzisiaj Aniela pewnie już by była zdrowa, a tak cały tamten tydzień przechodziła z gorączką i dopiero dziś zaczynamy antybiotyk.

Swoją drogą to później jak powiedziałam mamie u jakiego laryngologa byłyśmy, to od razu powiedziała, że to jest lekarz, który szybko pozbywa się pacjentów z gabinetu i dość rzadko zdarza mu się postawić jakąś diagnozę przeważnie wszystko jest dobrze, tak jak i w naszym przypadku.

Przez takich ludzi wiara w lekarzy jest coraz mniejsza, u nas chodziła "tylko" o ucho, ale jak wiadomo czasami chodzi i coś naprawdę poważnego i takie zwlekanie z postawieniem diagnozy może być na prawdę problemem w późniejszym leczeniu.

wtorek, 27 stycznia 2015

Pierwsza wizyta u dentysty



 Źródło: http://czaszdziecmi.pl/advices/zdrowo/show/96-z-wizyta-u-dentysty


Często słyszy się, że po co leczyć mleczaki skoro i tak wypadną?

Zęby mleczne są słabiej zmineralizowane przez co są bardziej narażone na próchnicę. Zęby wypadną, ale próchnica "przechodzi " na zęby stałe. Jeśli zaniedbamy mleczaki na pewno stałe zęby nie będą w 100% zdrowe, a wczesne wypadanie mleczaków może źle wpłynąć na rozwój szczęki i żuchwy.

Kiedy powinniśmy udać się na pierwszą wizytę?

Z reguły zaleca się pierwszą wizytę ok 3-go roku życia, jeżeli dzieje się coś niepokojącego należy udać się wcześniej.

Jak przygotować dziecko do wizyty?

Nie czekajmy z wizytą, aż dziecko rozboli ząb. Najlepiej umówić się na wizytę "zapoznawczą", podczas której dziecko będzie mogło poznać lekarza, gabinet i sprzęt. Super jeśli dentysta w delikatny sposób, może w formie zabawy wyjaśni na czym polega leczenie zębów i pokaże używany podczas leczenia sprzęt.

Wyjaśnijmy dziecku gdzie idziemy i po co. Ja Anielce tłumaczyłam, że to jest pani doktor tylko, taka co leczy ząbki, a nie np. kaszel, że lekarz to ktoś kogo warto obdarzyć zaufaniem, bo chce nam pomóc. Opowiadałam jej, że pani sprawdzi jej ząbki i z tych popsutych wyciągnie takie robaczki. Nigdy w tych rozmowach nie mówiłam, że to boli czy, że trzeba się bać. Wspomniałam o tym, że pani będzie robić dziurkę w ząbku, żeby tam wszystko wyczyścić, a później zaklei taką fajną plasteliną.

Anielka od jakiegoś czasu miała niewielką czarną kropeczkę na dolnej 4 i plamkę na górnej. Po pewnym czasie pojawiła się delikatna próchnica na jedynkach (przy dziąśle). Mimo mycia ząbków takie cuda wianki nam się przydarzyły:(
 W trakcie zabawy wspominaliśmy jej o takiej wizycie, lub siadaliśmy, rozmawialiśmy i tłumaczyliśmy co i jak.
Mimo iż Aniela teoretycznie wszystko wiedziała ja bardzo się bałam, bo jednak to nieznane więc nie wiadomo jaka reakcja będzie. Ja sama ogólnie lubię chodzić do dentysty i nie mam jakiś urazów związanych z wizytami u stomatologa.
Wracając z przedszkola weszłyśmy do gabinetu i zapisałyśmy się na wizytę (jeszcze tego samego dnia). Anielka szczęśliwa weszła do gabinetu, pani się z nami  przywitała i zaprosiła na fotel. Usiadłyśmy razem, tzn Anielka u mnie na kolanach. Pani wszystko Anielce pokazała o wszystkim opowiadała. Na pierwszej wizycie ząbki zostały dokładnie obejrzane przez lekarza i zalakowane. Po wizycie młoda mogła wybrać sobie nagrodę za to, że była dzielna (wybrała bańki mydlane).
Od razu zapisałyśmy się na kolejną wizytę.
Na wizycie byłyśmy w miniony piątek. Tym razem mój stres był o wiele większy bo wiedziałam, że będzie wiercenie i nie wiem jak młoda zareaguje na to. Mój stres był niepotrzebny, bo Anielcia siedziała dzielnie, słuchała co mówi pani doktor i robiła co trzeba. Pani doktor bardzo sympatyczna z super podejściem do dzieci. Pokazywała wszystko co będzie robiła. Np. "teraz takim bączkiem co sika wodą wyciągniemy tego robaczka", albo " teraz będziemy zaklejać ząbka plastelinką".
Początkowo pani stomatolog powiedziała, że jeśli Anielka nie da sobie zbytnio zrobić ząbka to zrobimy go na dwa razy, ale nie było takiej potrzeby bo córcia moja siedziała dzielnie i nawet nie skrzywiła się ani razu. Także ząbek zrobiony bez problemu, pani wychwaliła Anielę, że taka dzielna, że dzieci starsze czasami gorzej reagują. Oczywiście po zakończonym "zabiegu" młoda mogła wybrać nagrodę.

Powiem szczerze, że wybór gabinetu/ stomatologa jest bardzo ważny. Podejście do dziecka które jest pierwszy raz to mega ważna sprawa. Wiem, że wiele dzieci po pierwszej wizycie nie chciały iść więcej do stomatologa, albo nie chciały otworzyć buzi. Cieszę się, że trafiliśmy na panią Monikę. Wybór gabinetu nie była na pewno przypadkowy, ale nie wiedziałam na jakiego dentystę natrafimy. Teraz wiem, że to był dobry wybór i że dobrze trafiliśmy.


wtorek, 20 stycznia 2015

Chorób końca nie widać

Święta, Nowy rok, przedszkole i choroby.

Od świąt choroby nas nie opuszczają, a dokładnie to Anielkę. Przed świętami się zaczęło i trochę przechodzi i od nowa.

Ja wiem, że dzieci zaczynające swoją przygodę z przedszkolem chorują, ale żeby aż tyle.
Odkąd Anielka poszła do przedszkola jeszcze nie było tygodnia, żeby cały była w przedszkolu.
2-3 dni i kaszel, albo katar, ostatnio wymioty i biegunka.
Pomyślałam, że ten tydzień w końcu przejdzie nam bez chorób. Tak bardzo się myliłam. Dziś czeka nas kolejna wizyta w tym miesiącu u lekarza. Leki na odporność niestety nie dają dary. Jestem bezradna, dziś zaczynami 3 miesięczną kurację wzmacniającą odporność, co z tego będzie zobaczymy.
Aniela przez te choroby jest rozdrażniona i sama nie wie co ma ze sobą zrobić.
Ja już chyba wyczerpałam wszelkie pokłady cierpliwości, więc jeśli wiecie gdzie można kupić chociaż odrobinkę cierpliwości to proszę o informacje :)

poniedziałek, 29 grudnia 2014

Aniela kontra przedszkole

Aniela od 15 grudnia zaczęła chodzić do przedszkola.
Dzisiaj trochę o tym jak sobie radzi z rozłąką i czy lubi tam chodzić.

Chyba jak każdy rodzic obawiałam się pierwszych dni swojego dziecka w przedszkolu.
Na szczęście obawy były niepotrzebne. Moje dziecko nawet się za mną nie obejrzało, ani nie dało buziaka, tylko poleciała do sali gdzie już były dzieci. Ja nie wchodziłam tam, żeby nie zmieniła zdania:)
Matka cały czas gdy dziecko było w przedszkolu przeżywała w stresie (głupia ja) około 13 pojechałam po nią. Przed przedszkolem spotkałam Anieli koleżankę z sali noworodkowej, która chodzi do tej samej grupy. Weszłam, a moja Anielka w oknie, ze smutną minką, gdy ją zawołałam przybiegła szybciutko i nagle się rozpłakała. Po rozmowie z ciociami z Anielki grupy, okazało się, że wszystko było super. Anielcia wołała siku, zjadła ładnie obiadek, a posmutniała gdy Mika poszła z mamą do domu.
W drodze do domu Anielka opowiadała, że było fajnie i że jej się podobało, więc była spokojna, że pobyt tam jest dla niej przyjemnością, a nie złem koniecznym :)
Drugi i trzeci dzień zleciały równie dobrze, ale już bez płaczu. 
Niestety po trzecim dniu w nocy Aniela dostała temperaturę i katar, więc mimo, że bardzo chciała iść do przedszkola, bo dzień wcześniej zaczęła też chodzić jej najlepsza koleżanka Zuzia i mieli ubierać choinkę, nie poszła.
Wizyta u lekarza, leki, na szczęście obyło się bez antybiotyku. Przez weekend trochę przeszło, niestety w poniedziałek nie poszła do przedszkola bo zawitał kaszel. Znowu wizyta u lekarza, zmiana części leków. Do świąt Aniela już nie poszła do przedszkola.
Święta przebiegły zdrowo.
Dziś po przerwie chorobowej i świątecznej Miśka poszła do przedszkola.
Podobno trochę płaczliwa była (jakiś chłopczyk ją szturchną to od razu płakała). Poza tym wszystko dobrze.
Mam nadziej, że teraz trochę utrzymamy się bez chorób  :)
chociaż teraz do środy i później dopiero 7 stycznia dopiero.


czwartek, 11 grudnia 2014

Czas do przedszkola!

Tak jak pisałam w poprzednim poście, szykujemy się do przedszkola.

To już lada dzień.

Ale może zacznijmy od początku, dlaczego teraz, dlaczego tak nagle.

Jakiś czas temu otrzymałam od znajomej wiadomość, ze w jednym z prywatnych przedszkoli w naszym mieście od stycznia rusza nowa grupa, która będzie dofinansowana z UE.
Na początku nie było wiadomo czy to rocznik Anielki będzie w tej grupie, więc nie nastawiałam się zbytnio.
Niestety w chwili obecnej nie moglibyśmy zdecydować się na posłanie młodej do przedszkola prywatnego ze względów finansowych.
Jednak gdy w zadzwoniła znajoma i powiedziała, że grupa projektowa będzie dla dzieci z rocznika 2012 i jedynymi wymogami jest, aby dziecko miało skończone 2,5 roczku i nigdy wcześniej nie uczęszczało do przedszkola ani żłobka wiedziałam, że Aniela na pewno pójdzie do przedszkola.

Gdy poszłyśmy złożyć papiery okazało się, że grupa rusza od połowy grudnia.
Dzisiaj dzwoniła Pani z przedszkola, by potwierdzić naszą chęć uczęszczania do przedszkola.
Pierwszy dzień w przedszkolu zbliża się wielkimi krokami bo to już w poniedziałek. Aniela będzie w grupie projektowej i będą "Myszkami" (każda grupa ma jakąś nazwę).

Anielcia jest tak szczęśliwa, że pójdzie do przedszkola, aż niemożne się doczekać. Kiedy mówię, że pójdziemy do przedszkola to zaraz pyta: "teraz".
By trochę łatwiej było jej zrozumieć kiedy to dokładnie będzie zrobiłyśmy kalendarz z zaznaczonym dniem pójścia do przedszkola oraz daniem kiedy przyjdzie Św. Mikołaj.
Pewnie u większości z was goszczą kalendarze adwentowe, a u nas kolorowy, z postaciami z bajek i nie tylko. Codziennie skreślamy jedną kratkę i czekamy na 15ty.



W poniedziałek mamy być w przedszkolu na godz. 10.00 pierwsze dni są dniami na adaptację więc dzieci będą tylko parę godzin, by się przyzwyczaiły.

Co do wyprawki, to mamy tylko zabrać ubranka na zmianę (w razie jakiejś awarii:)), szczoteczkę i pastę do zębów, oraz buciki na zmianę (kapcie).

Mam tylko wielką nadzieję, że Anielki entuzjazm nie minie po pierwszym dniu:)

poniedziałek, 8 grudnia 2014

Witamy!

Witamy się serdecznie po naszej nieobecności.

Jesteśmy i zgłaszamy gotowość do działania.

Anielka z niecierpliwością czeka na śnieg i zabawy na śniegu. Ja zaś nie koniecznie, wolałabym słoneczko i brak grubych puchowych kurtek.

Chociaż widząc jej radość z tych wszystkich zabaw i nowych odkryć, trochę sama zaczynam wypatrywać płatków śniegu, by kolejny raz widzieć na jej małej, słodkiej buźce uśmiech. Widzieć jak cieszy się z każdego płatka który spada na jej mały nosek.

Czekamy na coś jeszcze.

Burza mózgów.... Hehe

Ktoś stawia na Święta i Świętego Mikołaja ?
Tak na to też czekamy i na pewno Anielcia nie może się doczekać prezentów.
Tym bardziej po sobotnich mikołajkach i masie prezentów.
Już teraz śpiewa "śpiewajcie i grajcie Muuuuuu, małemuuuuu, dzieciątkuuuuuu", albo "chłała na wysokoościiii, a pokój na ziemiiii.....tej ziemi"

Ale w mojej głowie ciągle krążą myśli związane z.....

Myśli związane z tym, że moje dziecko już od 15 grudnia pójdzie do przedszkola.

Tak wiem, przecież to nie ten czas, a jednak. Anielka będzie przedszkolaczkiem i jak ja mam myśleć o czymś innym?

Więcej o naszych przygotowaniach i myślach związanych z całym tym zdarzeniem w następnym poście.

Pozdrawiamy!!!